|
Dlaczego nie piszesz?
Pisz!
Pisanie jest dla ciebie, ty jesteś dla siebie, twoje ciało jest dla ciebie, weź je!
czwartek, 23 marca 2006
Myslałam, że przez ciągły brak czasu przestane piasac tego bloga, ale sytuacja jest poważna KAZIA GÓRĄ!!!!!! List otwarty do Przewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i TelewizjiPragniemy wyrazić swoje głębokie oburzenie faktem nałożenia przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji kary finansowej na Telewizję Polsat w związku z występem Kazimiery Szczuki w wyemitowanym 26 lutego programie 'Kuba Wojewódzki'. Chcemy zdecydowanie podkreślić, że w wypowiedzi, będącej powodem nałożenia kary, Szczuka nie odnosiła się nawet do publicznej działalności Magdaleny Buczek prowadzącej audycje w Radiu Maryja, chociaż miała do tego pełne prawo, bo działalność ta, jak każda działalność publiczna podlega komentarzowi i krytyce. Z potępianej siedemdziesięciosekundowej wypowiedzi Szczuki w żaden sposób nie wynika, iż kpi z choroby czy kalectwa Magdaleny Buczek. Kazimiera Szczuka naśladowała jedynie głos Magdaleny Buczek, powtarzając słowa używane przez Buczek w jej audycjach. Wypowiedź Szczuki była konstatacją dotyczącą "specjalnej melodii głosu" (nagranie programu, godz. 22:41:47). Wydawanie na tej podstawie osądu - osądu co do ewentualnych intencji, jest zdumiewające i nie mieści się w żadnych procedurach prawnych ani administracyjnych. Żadne prawo, żadna ustawa nie dopuszcza osądzania i karania osoby czy podmiotu prawnego za domniemane intencje. W tym świetle decyzja KRRiTv jest tym bardziej szokująca. Zupełnie niezrozumiałe jest też, dlaczego KRRiTv nie przyjęła wyjaśnień Szczuki, której wypowiedź w żadnym słowie nie dotyczyła niepełnosprawności Magdaleny Buczek. Trzeba było przeprowadzić naprawdę karkołomną interpretację, by naśladowanie radiowego głosu uznać za kpinę z osoby chorej. W rozmowie dla "Gazety Wyborczej" (Jacek Hołub, 18.03.2006) odpowiada Pani: "Dostaliśmy nagranie i nie wynikało z niego, że pani Szczuka nie zna osoby, z której kpiła". Oświadczenie jest kuriozalne w swej konstrukcji: "nie wynika, że nie zna", dodatkowo pozostaje w jawnej niezgodzie z wypowiedzią Szczuki. Oto kilka cytatów z nagrania: "Niesamowicie jestem zafascynowana pewną postacią z Radia Maryja. To jest, nie wiadomo, jakaś osoba" (22:41:10); "To jest jakby taka, stara dziewczynka, założycielka Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych" (22:41:36); "Ja nie wiem, jak ona się nazywa" (22:41:51). Wnioskowanie na tej podstawie, że Kazimiera Szczuka zna Buczek i historię jej choroby, nie jest nawet domniemaniem, jest twierdzeniem przeczącym analizowanej wypowiedzi. Nawet gdyby znała (a domniemanie nie może być podstawą do wydania decyzji administracyjnej), wracamy do pierwszego punktu podniesionego w tym liście: gwarantowanego Konstytucją prawa do wypowiadania się o działalności osób publicznych. Prawdziwość Pani słów, tryb orzekania, jaki Pani zaprezentowała w imieniu KRRiTv jak i zasadność kary są w świetle powyższego - w naszym przekonaniu - nie do utrzymania. Uważamy kwalifikację wystąpienia Kazimiery Szczuki jako wyszydzania niepełnosprawnych i działania na szkodę dobra publicznego i moralności za skandaliczne nadużycie, pozbawioną merytorycznych podstaw próbę administracyjnego ograniczania wolności słowa w zakresie niedopuszczalnym w demokratycznym państwie prawa. Skojarzona z obecnym konfliktem dotyczącym funkcjonowania mediów w Polsce, decyzja KRRiTv, podjęta pod wpływem nacisków odbiorców z kręgu mediów o. Tadeusza Rydzyka, wydaje się mieć wydźwięk przede wszystkim polityczny. Co więcej, tworzy groźny precedens dla kontrolowania niezależności mediów za pomocą kar finansowych. Z poważaniem, W celu poparcia można klikać tutaj http://www.dostepne.info/szczuka/
wtorek, 21 lutego 2006
Czy jest już za późno?
Przeczytałam dziś na stronie http://www.efka.org.pl/ o autorkach i autorach Zadry, czyli feministcznego pisma. Jedną z nich jest: Anna Janikowska - ur. 1980. Matka-żona-filolożka z życiowym powołaniem do analizy pracy domowej i brakiem „wrodzonych predyspozycji” do jej wykonywania. Jest też: Krzysztof Tomasik - ur. 1980. Feminista, wielbiciel Maanamu. Mieszka w Warszawie oraz Katarzyna Kędzia - ur. 1980, ukończyła stosunki międzynarodowe w Worcester, USA. Bada tożsamość Polek w okresie wstępowania Polski do UE. Wiem, że są jeszcze młodsi. A ja? Jakiem mam osiągnięcia? Skończyłam studia w wielkich bólach i przy ogromnej motywacji mojej promotorki - feministki (DZIĘKUJĘ), nie napisałam opowiadań, na których pomysły przechowuję pieczołowicie w głowie od kilku lat, nie opublikowałam żadnych artykułów o współczesnej literaturze, chociaż plany mam duże, nie dzaiłam aktywnie w żadnej organizacji feministycznej, mimo że sympatyzuję z kilkoma. Co robię? Pracuję, bawię się z Leosiem, czytam, układam w głowie przemówienia, które ogłoszę podczad odbierania nagrody za to co napisze. Myślę, więc jestem... I nic więcej?
piątek, 17 lutego 2006
Dawno mnie tu nie było
No właśnie dawno mnie tu nie było. Zassał mnie świat - praca, nauka. Teraz zapowiadają sie wielkie zmiany. Mam wielką nadzieję, że na lepsze. Dodałam zakładkę bloxa "Zadrrra". Jakie szczęście, że TAKIE dziewczyny czuwają niestrudzenie na posterunku. A na razie - byle do Manify.
sobota, 04 lutego 2006
Krzysztof Pieczyński "Listy z Ameryki"
Wszystko zaczęło się od snu. To był jeden z takich snów po których wiesz, że nigdy nic nie będzie już takie samo. Jego akcja toczyła się w Sopocie, moim ulubionym, magicznym mieście. Wcześniej nie miałam pojęcia, że ktoś taki jak Krzysztof Pieczyński istnieje. Gdy sie przebudziłam wiedziałam, że nadszedł czs na wyjście z letargu, w którym sie znajdowałam. Szperając w Internecie dowiedziałam się, że On pisze wiersze, ale w księgarni znalazłam tylko Listy... Zrobiły na mnie odromne wrażenie, bo w tamtym okresie ja też czułam się samotna do granic możliwości w gąszczu ludzi. Listy są "przerażająco szczere" i nie wszystkim udaje się ich lektura. Jak sam o nich m ówi są "świadectwem męczarni człowieka z innej planety". "Listy z Ameryki" to zapis korespondencji autora z przyjaciółmi dokumentujący jego kilkunastoletni pobyt w Stanach Zjednoczonych. Przede wszystkim jednak to swoisty pamiętnik rozproszony i powtórnie zebrany, zapis walki duchowej, zmagania się z przeciwnościami losu i własnymi emocjami, świadectwo nieustępliwości i dojrzałości. Świadectwo poruszające swym autentyzmem. Polecam.
Kazia Szczuka
Wczoraj przez przypadek natrafiłam na blog poświęcony Kazi. Jest Ona także moją Inspiracją. Wszystkim zainteresowanym i wtajemniczonym polecam http://kaziaszczuka.blox.pl/html Jeśli czyta to ktoś, kto ma podobne zainteresowania to błagam, dajcie znać. Nie chcę myśleć, że jestem sama we wszechświecie :( "Ciało i tekst"
Ciało i tekst. Feminizm w literaturoznawstwie. pod redakcją Anny Nasiłowskiej to jedna z pierwszych książek o tematyce feministycznej, która przeczytałam "jednym tchem" i chcę "pełnym głosem" ja polecić. Można tu przeczytać teksty tak wspaniałych Kobiet jak np. Maria Podraza - Kwiatkowska, Inga Iwasiów, Grażyna Borkowska, Krystyna Kłosińska, Aneta Górnicka - Boratyńska, Bożena Chołuj itp. Pozycja ta złożona jest tekstów publikowanych w "Tekstach Drugich". Zarówno początkujący, jak i zaawansowani w genderowych teoriach znajdą tu coś (duuużo wspaniałości) dla siebie. Jesli ktoś nie czytał -polecam!!! Warto!!!
środa, 01 lutego 2006
Złośliwość rzeczy internetowych
Złośliwość rzeczy internetowych, to znaczy miało być bez "O"!!! Anorak-no-phobia -czyli nazwa płyty, ale o wtryniło się z przyczajki. Chciałam dobrze a wyszło jak zwykle. Nic to... Może to znak, wkońcu "O", które się wcina może być całkiem inspirujące. Chciałam nawet zmienić adres, ale jak na razie nie sądzę by kogokolwiek interesowało to, co piszę, więc i tak nie ma sensu. Na dziś zastanawiam się jak wstawiać banery i inne gadżety na ten blog. Hmmm. Może "O" mnie natchnie. Mam nadzieję, że taki poślizg i zmiana nia wpłynie na ten projekt negatywnie ;) hehehe. Bóg jest kobietą...?
Przewrotne trochę to stwierdzenie i zapewne niewielu sią z tym zgodzi. Dla mnie to nie tylko zainspirowane masową feminizacją zjawisko. Swoją drogą - cieszę się, że mogę obserwować coraz mocniejsze i pewniejsze siebie kobiety. Czekałyśmy na to tak długo. Ostatnio nawet mój znajomy zapytał: Jak nazywają się mężczyźni, którzy walczą o swe prawa? Swoją drogą, nie zastanawiałam się nigdy na tym, acz wizja palenia przez mężczyzn.... może krawatów w akcie protestu jest nader ciekawa. Pożyjemy, zobaczymy, a teraz powróćmy do Boga. Podpieram się tu ideą wokalisty Steva Hohartha, wokalisty zepołu Marillion. Na ziemi to właśnie Kobiety bezpośrednio przekazują życie . Oczywiście mężczyzna też jest potrzebny, ale to w Kobiecie życie rozwija się. To rónież matka karmi dzieci swym pokarmem. Dlaczego więc Bóg miałby być mężczyzną, skoro też przekazał nam żyie, karmi nas i opiekuję się nami? Nie mam zamiaru wywołać żadnej rewolucji blogowo-feministycznej, ale ta kwestia warta jest zastanowienia. Przynajmniej dla mnie. A jeszcze przypomniał mi się film, który oglądałam jakiś czas temu. Miał chyba tytuł "Dogma". Polecam szczególnie fanom Alanis Morissette. Super była z niej Bóg, a właściwie Boginii.
wtorek, 31 stycznia 2006
Inspiracje po raz pierwszy
Trudno mi sie zdecydować od czego mam zacząć. Dookoła mojej głowy krąży tyle Muz, że opisanie wszystkich, które maja wpływ na mój rozwój zajmie mi trochę czasu... Trzeba jednak zacząć pisanie: Po pierwsze: moją długoletnią inspiracją jest brytyjski zespół Marillion, który wydał płytę o tytule takim jak ten blog, czyli Anorakonophobia. Właściwe było odwrotnie. To jedna z mioch ulubionych płyt i na pewno ulubiony zespół. Ostatnio, zupełnie przypadkiem spotkałam się z opinią, że pewnie jestem leciwa babka, skoro go lubię, więc chciałabym też zaprotestować! Zespół Marillion to nie dinozaury, to pięciu miłych panów, którzy cały czas (dzięku Bogu) tworzą i mają się (dzięki Bogu) dobrze. A skoro Bóg jest Kobietą, to na pewno tak pozostanie. Tym, którzy nie wierzą w to, że rozwój trwa polecam stronę: www.marillion.com . To mój debiut.
Nie miałam nigdy do czynienia z techniką internetową na tyle, by posługiwać się biegle wszystkimi narzędziami jakie oferuje. Ten blog to realizacja jednego z moich postanowień noworocznych. Wszystko zaczęło się jednak wcześniej - bo w czerwcu zeszłego roku. Jadąc pociągiem relacji X-Y czytałam po raz kolejny publikacje zamieszczone w antologii Ciało i tekst. Feminizm w literaturoznawswie. Helene Cixous napisała pewne zdanie, które poruszyło mnie jak żadne inne dotąd: Dlaczego nie piszesz? Pisz! Pisanie jest dla ciebie, ty jesteś dla siebie, twoje ciało jest dla siebie, weź je! Przypomniałam sobie tę chwilę podczas noworocznych porządków. Z różowej książki wypadł bilet w pośpiechu wypisany przez konduktora: Nr 0453576. Wróciły wspomnienia, a tamto zdanie na nowo dotknęło mnie do żywego.Chcę pozostawić po sobie coś więcej niż tylko stosy pożółkłych szkiców. Chcę pisać! Będę pisać! Nawet, jeśli nikt tego nigdy nie przeczyta, gdzies w kosmosie będą krążyć te słowa. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Odwiedzam blogi:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||